wtorek, 12 lipca 2016

Dzisiaj glina, jutro ceramika.

Zawsze chciałam porobić coś z gliny. Może nie porobić - nauczyć się, to bardziej właściwe określenie. Okazuje się, że technika która dawniej była dostępna dla wielu, teraz jest elitarna. Może to wynika z ceny prądu (wypalanie), a może jest to zawód ginący?
Udało mi się. Znalazłam warsztaty i miałam możliwość uczyć się od Mistrza. Irenko dziękuję. Zachwyciłam się wszystkim, fakturą, strukturą i możliwością gliny. Zrobiłam kilka przedmiotów. Jako że jestem zafascynowana pokażę duuużo zdjęć :)
Zacznę od moich pierwszych prac. Liść i jabłko. Liść wycięty po przyłożeni prawdziwego liścia.


A potem to już radosna twórczość się rozszalała.
Makowy półmisek
w czasie lepienia i po szkliwieniu



Chyba miałam makową linię bo micha też mak :)




Uprzedzę pytania, płatki chciałam takie nierówne, Rwałam kawałki gliny.
A na koniec ptasior




Jak patrzę na niego, chce mi się śmiać. Taki ptasior zagapior.
Mam jeszcze kilka rzeczy, ale jeszcze nie poszkliwione. Polecam każdemu "taplanie" się w glinie. A jakie to miłe robić w glinie a do domu przynosić ceramikę.
Rzadko pokazuje coś na blogu. Cały czas coś robię ale z publikacją tak jakoś trudno. Ostatnio spisuję sobie, co chciałabym pokazać, bo tyle tego.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...