niedziela, 11 września 2016

Magiczny plastik - shrink plastic

Odkryłam, oczywiście, w internecie. Plastik na którym się rysuje, maluje, kopiuje. Potem w piekarniku przeżywa katusze: gnie się, wygina, zwija a na koniec prostuje ale...
ale sześć razy mniejsze :)
Zabawa jest przednia dla dużych i małych.
Taki breloczek sobie zrobiłam.

Jako miłośnik ważek musiałam zrobić takową. I inne elementy.



Plastik jest gruby i twardy, nie tylko sześć razy się kurczy, ale też grubieje. Poniżej spróbuję pokazać jaka jest różnica.
Dwie takie same dziewczynki
 A tu jedna po wypalaniu
  Prace Olusi

 
 I moje

 A te oczekują na "oprawę" co z nich będzie? Kto to wie?
 Co jest fajne to to że można narysować szczególiki, malutkie elementy a po zmniejszeniu wyglądają jak robione pod mikroskopem.
Zdjęcia chyba już mówią że jesień nadchodzi, szybko się ciemno robi i brak światła już jest dotkliwy.
Czy Wy już zaczynacie dziergać ozdóbki świąteczne? U mnie przygotowania rozpoczęte :)


piątek, 19 sierpnia 2016

Cotton balls i kule do kąpieli

Nadal pozostaję w temacie światła. Może się już do jesieni przygotowuję :) Od dawna leżały i prosiły żeby się nimi zająć. I ulitowałam się, zrobiłam miksturę usztywniającą, nadmuchałam balony i robiłam cotton balls'y tyle że trochę inne, bo na szydełku.
Kolory fiolet, róż i biały. W sumie 20 kulek i światełka ledowe.
Za dnia i w ciemności widać kolory.

Oczywiście, że wolę jak się świecą





Wzór znalazłam w grupie szydełkowej na fb. Mam nadzieję, że Osoba która, opublikowała ten wzór, nie będzie miała nic przeciwko publikacji u mnie na blogu.
Teraz coś dla ciała. Uwielbiam kąpać się, moczyć i odmakać. W wannie czytam książki, słucham muzyki i odpoczywam.
Lubię jak kąpiel ładnie pachnie, w internecie jest bardzo dużo przepisów na kule musujące. Naprawdę musują mocno, pachną i są zdrowe dla skóry i zrobione przeze mnie :)



Składniki też są domowe, u mnie wszystkie w kuchni.
1 część kwasku cytrynowego, 2 części sody, olej kokosowy, barwnik spożywczy i zapach. Do suchych składników dodajemy tyle oleju kokosowego (może być oliwa) żeby była konsystencja mokrego piachu. Napychamy do foremek, wyjmujemy i suszymy, i mamy domowe, pachnące, musujące kule, a czasem kwiatki.
Życzę Wam miłego weekendu :)

sobota, 6 sierpnia 2016

Recycling

Słoiczki po jogurcie z Biedronki maja wiele zastosowań. Dziewczyny podają desery, obrabiają szydełkiem i robią lampiony. Pierwotnie zbierałam w celu obszydełkowania, ale wymyśliłam że spróbuję innej koronki. Pomalowałam reliefem, przymocowałam łańcuszek i są lampiony wiszące :)
Docelowo wiszą na działce. Na drzewie nad stołem.





Ale na początku wisiały na relingu kuchennym.





Bardzo lubię światełka, świeczki itd.
Małym wysiłkiem mam lampioniki :)
 




wtorek, 12 lipca 2016

Dzisiaj glina, jutro ceramika.

Zawsze chciałam porobić coś z gliny. Może nie porobić - nauczyć się, to bardziej właściwe określenie. Okazuje się, że technika która dawniej była dostępna dla wielu, teraz jest elitarna. Może to wynika z ceny prądu (wypalanie), a może jest to zawód ginący?
Udało mi się. Znalazłam warsztaty i miałam możliwość uczyć się od Mistrza. Irenko dziękuję. Zachwyciłam się wszystkim, fakturą, strukturą i możliwością gliny. Zrobiłam kilka przedmiotów. Jako że jestem zafascynowana pokażę duuużo zdjęć :)
Zacznę od moich pierwszych prac. Liść i jabłko. Liść wycięty po przyłożeni prawdziwego liścia.


A potem to już radosna twórczość się rozszalała.
Makowy półmisek
w czasie lepienia i po szkliwieniu



Chyba miałam makową linię bo micha też mak :)




Uprzedzę pytania, płatki chciałam takie nierówne, Rwałam kawałki gliny.
A na koniec ptasior




Jak patrzę na niego, chce mi się śmiać. Taki ptasior zagapior.
Mam jeszcze kilka rzeczy, ale jeszcze nie poszkliwione. Polecam każdemu "taplanie" się w glinie. A jakie to miłe robić w glinie a do domu przynosić ceramikę.
Rzadko pokazuje coś na blogu. Cały czas coś robię ale z publikacją tak jakoś trudno. Ostatnio spisuję sobie, co chciałabym pokazać, bo tyle tego.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...