wtorek, 21 marca 2017

Szydełkowe miś i owce

Zabawa w szydełkowanie bardzo wciąga. Nie potrafię oglądać telewizora bez "machania" rękami. No, muszę mieć zajęte ręce, bo inaczej się uduszę :)
Więc tak sobie siedzę i robię misiole i owce. Fajnie wychodzą rozmiary w zależności od grubości włóczki. Ten kremowy miś całkiem słusznego rozmiaru wyszedł. Owiec już mamy pełną przekrojówkę rozmiarów.
Czasami zaprzyjaźniamy się z robótką i aż trudno się rozstać, ale serce się raduje jak wiem że jakieś Dziecię ciągnie za kadłub lub pęcinkę stwora :D

Michola kieruję na wyzwanie "Leśna przygoda"

Bardzo nie lubię wyszywać nosów, zajmuje mi to bardzo dużo czasu, a efekt nie jest satysfakcjonujący. Przyjechały do mnie nochale tzw. safety nose. I kamień z serca, a jaka przyjemność i szybkość. Pozdrawiam wiosennie!
Oj w tytule napisałam owce więc ...
najśmieszniejsza


sobota, 11 marca 2017

Taca i jajo a wszystko dookoła metalu.

Czerwona plastikowa taca, leżała i czekała na swoją kolej. Ja czekałam na pomysł i natchnienie na nią. I tak pewnego dnia stało się. Ciekawe czy taca jest zadowolona ze swojego wyglądu. Na pewno jest w użyciu.

Można by rzec że zrobiona jest mix mediowo, bo i srebrzenie, i transfer, i szablony.
No to po kolei. Najpierw miał "iść" szlagmetal ale srebrne płatki się skończyły więc użyłam folii aluminiowej kuchennej. Potem transfer.



Nie byłabym sobą gdybym zostawiła to surowe srebro, więc naciapałam, namazałam. Były sole patynujące, patyny, akryle i inne zajzajery. Obeszłam się bez poszanowania, albo z pełną atencją - jak kto woli :) Na koniec szablon i farba taka trochę pół transparentna.




Fajnie jest że każdy kto bierze tacę do ręki szykuje się na duży ciężar, a tu raczej waga piórkowa.
Wielkanoc już się zbliża. Podejść do jaj już wiele widziałam i sama miałam. Wymyśliłam że zrobię metalowe, biżuteryjne jajo bez metalu. No tak :) W domu wygląda inaczej niż przy słonecznym świetle.




Słońce wyciągnęło niebieską farbę która miała udawać patynę, a może to tylko zdjęcia, nie wiem. Patrzę teraz na nie i nie jest tak niebieskie :) Sytuacja jest ta sama co z tacą, wszyscy spodziewają się dużego ciężaru a tu styropian.
Pozdrawiam Was bardzo wiosennie.

piątek, 24 lutego 2017

Studniówka, beading i coś na słodko

Moje Dziecię miało studniówkę. Przygotowania zajmowały czas, emocje i wszystko co dawało się zająć.
Oli sukienka jest błękitna więc trudno było znaleźć biżuterię. Stwierdziłyśmy że trzeba spróbować zrobić własną.
Bardzo dawno nie koralikowałam, więc z pewną dozą nieśmiałości zajrzałam do koralików. Okazało się że chętnie będą współpracować. Zrobiłam wiele próbek, wprawek, przykładów. I pewnego przedpołudnia zasiadłam i uszyłam kolię. Koraliki toho i svarosky.
Ola była zadowolona z efektu dłubaniny matki, a ja gdy Jej koleżanki zwróciły uwagę na kolię :)

Tak na szyi się układa.

 
Zapięcie miało być długie, wypełniało trójkątny dekolt z tyłu.
Dorobiłam kolczyki i bransoletkę.
Na każdym zdjęciu jest inny kolor. Koraliki niebieskie to silver-lined milky montana blue.
Studniówka w opinii Oli bardzo się udała. Teraz młodzieży szykuje się do matury :)
I trochę kulinarnie. W walentynki było na słodko :)
Bardzo lubię piec cupcake. Kiedyś myślałam że to mufiny z dekoracją. Teraz już wiem że ciasto jest inne i stanowczo wybieram cupcake.


Mam nadzieję że moje zwolnienie zbliża się do końca. Starałam się wykorzystać unieruchomienie na rękodzielnicze zajęcia. Głównie szydełkowałam, kolejne dłubanki w następnym poście :)

niedziela, 12 lutego 2017

Łowcy świat i nie tylko. Wokół szydełka :)

Siedząc w domu z wyprostowaną nogą, trzeba zająć ręce. Tak po prawdzie jak mam zginającą się nogę to też muszę ręce czymś mieć zajęte. ale na zwolnieniu czasu jakby więcej.
Robótek przeróżnych się imam. Teraz odsłona szydełkowa.
Debiutantami są owce zwane łowcami :) z akcentem na "ło"


Śmieszne te owce są bardzo. Każdy domownik i nie tylko chce ją mieć, więc produkuję (i mam w tym prawdziwą przyjemność)
Prawdopodobnie misie w naturze są bardziej uśmiechnięte.


 Ten kremowy wyszedł taki duży, bo włóczka była gruba i mięciusia. Był robiony i już pojechał do Małego Człowieka.

I misiom, i owcom przyszywam malutkie drewniane tagi, które zamawiam z Chin (bo w Polsce ceny trochę za duże)

Są w kolorze drewna i kolorowe. Bardzo lubię je przyszywać, są taką wisienką na torcie - zakończeniem szydełkowego stwora.
I zbiorowo :)
Tak już jest, że publikuję na blogu zdjęcia z pewnym opóźnieniem, jest już nowa kolekcja owiec i miśków.
Teraz trochę się wytłumaczę, dlaczego mało komentuję Wasze blogowe odsłony. Prawie nie włączam komputera, żyję poza siecią, chyba mam potrzebę odpoczynku. 

czwartek, 2 lutego 2017

Decoupage - powrót

Ile miałam przyjemności! Zatęskniłam za dekupażem. Przecież to technika od której zaczynałam zabawę z rękodziełem, oj jak dawno. I tak zrobiłam jaja. Pomysł zaczerpnęłam od Inspirello. Trochę oczywiście zmieniłam, ale nie dużo.






Powyższe pisanki wysyłam na WYZWANIE DECOUPAGE W ART PIASKOWNICY


W ferie, które już się skończyły dla naszego województwa, odwiedziły mnie Koleżanki. Janeczka chciała spróbować zabawy ze szlagmetalem. Więc zrobiła jajo w miedzi i wysmarowałyśmy wszystkimi dostępnymi preparatami patynującymi. I tak wyszło jajo po baaardzo ciężkich przeżyciach :)

I tyle o jajkach, ale tylko w tym poście, bo na pewno pojawią się jeszcze wielokrotnie.
Jako że nadal siedzę w domu, ze sztywną kończyną więc dziergam cały czas. W następnym poście pokażę moje dziergadełka.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...