środa, 8 sierpnia 2012

Oprawiony peyot'em

Wydawało mi się, że oprawianie kamieni jest dla mnie niedostępne. Oglądałam wiele blogów, gdzie Dziewczyny - Mistrzynie haftu koralikowego, pokazują swoje dzieła.
Poczytałam, myślałam, analizowałam i stwierdziłam, że cieniasem nie będę i próbę podejmę :)
Koraliki nie dopasowane do kamienia, ale pod namiotem miałam co miałam i trach spróbowałam:
W międzyczasie złamała mi się igła. W panice dzwoniłam do Przyjaciółki. Przyjaciółka zakupiła i podała pod namiocik :) Bez igły nie byłoby oprawy bo 11/o nie przejdą przez zwykłą igłę.
Owszem widzę nie doskonałości, ale zachwyciłam się nabytą umiejętnością :0
Zamówiłam kaboszony i działać będę!
Doczekać się nie mogę, zamówiłam koraliki toho w zbiorowym zamówieniu na wizażu i auuuuuuuuuuuuuuuu! czekam i plany snuję czego ja nie zrobię :)
Ale hobby trzeba mieć!


1 komentarz:

  1. piękne jak zwykle :) nie ma się do czego przyczepić, naprawdę śliczne :D
    a niedoskonałości tradycyjnie widzi tylko twórca - ja z tych nie zorientowanych w temacie mogę się tylko zachwycać :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Wasze uwagi są dla mnie motywacją do działania i prowadzenia tego bloga. Dziękuję :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...