sobota, 21 lutego 2015

Jajowo i oszukańczo

Powolutku wracam do normalnego funkcjonowania. Na razie polega to na planowaniu, co ja będę robiła jak będę się lepiej czuła.
Dusia napisała że uzasadnione jest pokazywanie jaj, jako że do świąt zostało 6 tygodni. No to pokazuję:

 W oddali jajka podziurkowane, wytrawione już. Na pierwszym planie skończone, a po prawej stronie zapakowane w pudełka.
 Coraz bliżej...

A teraz o oszustwie :)
Pseudo drewniana skrzynka.
Dobrze oszukuje, kilka osób stwierdziło że na pewno drewniana.
A tak na prawdę karton tekturowy, czarny, biała farba i gumka robiąca słoje.

A i jeszcze szara farba, że niby przerwy między deskami namalowałam :)
Bardzo lubię takie "czary-mary" człowiek się nie narobi, a zrobi.
Mam ogromne zaległości w komentowaniu Waszych blogów, ale zaglądałam i powiem szczerze że Wasze prace i wpisy bardzo radowały moją duszę, szczególnie wtedy gdy byłam w stanie tylko palcem przewijać stronę (żeby nawet oczami nie ruszać)
Pozdrawiam baaardzo serdecznie.

środa, 4 lutego 2015

Love Is In The Air i trochę złota

Rzadko piszę, rzadko zaglądam też na blogi. Czekam na lepszą formę :)
Jak tylko mogę, zaglądam z przyjemnością do Was i podziwiam. Na wielu blogach zagościły akcesoria Św. Walentego. W związku z tym że zaszalałam i kupiłam mikroperełki, ja też zrobiłam serduszko. Nie mogłam wytrzymać, musiałam wypróbować te malutkie kuleczki i oto serducho.


Podoba mi się jak lśnią, no i nie trzeba lakierować :)
Przed świętami Bożego Narodzenia kupiłam płatki złota. Zrobiłam talerz. Złota płatkowego nie da się zastąpić farbami i innymi "mazidłami". Płatki się załamują tworząc powierzchnię nieregularną, inaczej błyszczy każdy centymetr. Niestety na zdjęciach nie do końca widać jak złoto błyszczy.

Talerz miał wyglądać jak barokowa pamiątka po pra, pra, prababce.
Dziękuję Wam, że zaglądacie do mnie, za komentarze i wsparcie które wysyłacie. 
Znikam ponownie na dłużej, żeby już niedługo jako feniks z popiołu dźwignąć się i ...




poniedziałek, 5 stycznia 2015

Kolejny rok

Po świętach cierpiałam na bezruch rąk więc wzięłam się za szydełko i taką serwetę wyrychtowałam. 50 cm średnicy, na zdjęciach złapana na blokowaniu się :)

A propo's Nowego Roku
Nic sobie nie zakładam, nic nie obiecuje. Planów nie lubi Los a ja za nim też już nie :)
Ten 2015 rok będzie cudownym rokiem, jestem o tym przekonana. A właściwie mam założenia...
chcę się cieszyć każdą małą chwilą (i będę ją zapisywać w pięknym albumie od Edyty) chcę nadal mieć przyjemność i naiwność radości, gdy piję kawę i czytam książkę, gdy wszyscy w domu śpią. Chodzić po deszczu i wystawiać twarz do kropel. Upajać się szumem morza i jeść drożdżówkę z kruszonką, w Chłapowie, na podwórku Pani Ani. Poznawać nowe techniki i zapalać się do każdej z całego serca. Płakać i śmiać się na filmach (bo uważam że po to są). Obchodzić wszystkich, wszystkie urodziny. I mieć dużo, dużo radochy.
A zeszły rok...
to był bardzo dobry rok! Przecież spełniło się moje marzenie - kupiłam mały, wiejski domek.

A z nim przybyła nam do rodziny Pani Lucyna taka Ciocia-Babcia. Oj będę ja Was katowała zdjęciami tej chałupinki naszej :D
Mam nowy aparat, którego jeszcze się uczę i pewnie dłuugo nie odkryję jego możliwości.
Byłam nad moim ukochanym morzem i w górach ukochanych przez moich domowników.
Ja wiem, że tamten rok przyniósł mi raka i jest ciężko z pasożytem żyć, albo próbować się go pozbyć, ale dowiedziałam się, przekonałam się o życzliwości dookoła mnie, O Ludziach którzy mnie nie znając oferują pomoc, wsparcie i radę. I dzięki Wam, a może trochę i dla Was chcę widzieć tylko dobre strony, nawet tego dziada!
Ojojoj ale się rozpisałam, rozmazałam...
Wchodzę w kolejny cudny rok, życząc Wam baaaardzo udanego roku 2015 :)

wtorek, 23 grudnia 2014

Świątecznie

Choinka ubrana, ciasto upieczone, pachnie w całym domu. Kocham te chwile jak siedzę z kubkiem kawy, patrzę na choinkę, wyciszam myśli i upajam się spokojem.
Produkcja przedświąteczna ozdób zakończona, a zakończona z przytupem, bo nauczyłam się robić bombkę styropianową metodą pozłotniczą. Oto ona w otoczeniu światełek, które zakupiłam w nagrodę dla siebie, za ogarnianie niemiłych rzeczy, które mnie spotykają :)
Bok bombki ozdobiony jest złotem płatkowym i wysypana jest tona brokatu (nic nie widać na zdjęciu) Jest wielka ma 15 cm. średnicy.
Poniżej wianek z papierowej wikliny, z piórkami i z bombkami w moim ulubionym kolorze fioletu
A teraz wspólnie :)
I przed świętami to już tyle :)
Życzę Wam szczególnych Świąt, pełnych ciepła, dobroci i rodzinnej radości. Życzę Wam odpoczynku, zwolnienia i spokoju. Życzę Wam



niedziela, 21 grudnia 2014

Przedświątecznie

Króciutko, bo zajęć wiele, a czasu jakby mniej :) Każdą przerwę wykorzystuję na odpoczynek, a odpoczywam robiąc coś świątecznego. A przerw duuużo bo jakoś tak bez silna jestem.
Ale miało być krótko :)
Medaliony, wzór zrobiony szpachlą. Na zdjęciach nie widać jak są błyszczące. No i na pewno się nie stłuką :)



Część worków na prezenty. Transfer kolorowy. Mogę pokazać bo osoby dla których są, nie zaglądają na bloga :)




Wracam do miotły. Nie będę na niej latać. A może już jutro będziemy mieli choinkę. Uwielbiam te święta. Pozdrawiam Was bardzo serdecznie, dziękuję za każde słowo i siłę jaką mi przekazujecie.

wtorek, 9 grudnia 2014

Święta, święta, piernikowa karawana, piękna niespodzianka

Rzadko bywam na blogu. Częściej zaglądam do Was i zachwycam się cudeńkami świątecznymi i nie tylko :)  Trochę sobie obiecuję, że jak się pozbieram po kolejnej chemii to będę więcej pisała i komentarzy, i wpisów na bloga. A jak będzie zobaczymy.
Ale, ale nie jest tak, że siedzę i nic nie robię. Na początek karawana :)
Piernikowe łosie. Upiekliśmy już pierniczki, zjedliśmy też, a i owszem. Wypróbowałam nowe foremki
sukieneczki, pantofelki i torebeczki, czyż nie słodkie?
Świąteczny talerz błyszczący brokatem

Bardzo lubię transfer i nie byłabym sobą gdybym nie zrobiła czegoś takiego. Uszyłam woreczki, różne rozmiary, obrazki. Mogę pokazać tylko ten który jest dla mojej Mamy (nie czyta tego bloga), woreczki mają przyszyte wstążki, co by były razem.

Na koniec najprzyjemniejsza niespodzianka jaka mnie spotkała. Edyta z bloga http://strzepki-okruchy.blogspot.com/ wysłała mi piękny prezent


Album na zapisywanie pięknych chwil. Tak na cały rok, strony są opisane miesiącami. Misiek trochę łobuzowaty jest moim towarzyszem "niedoli" towarzyszy mi ukryty w mojej torebce. Od stycznia 2015 będę wypełniała mój "album szczęścia".
Zachwyca mnie dbałość z jaką jest zrobiony ten album. Zajrzyjcie na blog Edyty, zobaczycie jaką jest uzdolnioną Osobą. Edytko dziękuję!
Witam nowych obserwatorów. Pozdrawiam przedświątecznie. 

poniedziałek, 24 listopada 2014

Filcowy renifer Olci

Dziecię me raduje się na okoliczność świąt. Bardzo lubi całe przedświąteczne "zamieszanie", a najbardziej lubi robić drobne świąteczne prezenciki. I właśnie wyigłowała renifera. Nie miała wzoru, siadła i zrobiła renifera :) Dumna jestem z Dziecięcia przeokrutnie.
Tutaj w towarzystwie złotej bombki szydełkowej
Tutaj w towarzystwie słoika który zrobiłam przy użyciu szpachli i złoceń. Może zrobię kilka takich bombek.
 Renifer dostał złoty dzwoneczek

wtorek, 18 listopada 2014

Świątecznie już?

Już na wielu blogach są świąteczne dekoracje. Nie chciałabym być gorsza :) Zrobiłam gwiazdki z kordonka biało-srebrnego. Na zdjęciach nie widać jak błyszczy.


Tak sobie przypomniałam, że w wakacje pod namiotem robiłam bombki z kordonka. "Wykopałam" i usztywniałam na balonach i oto efekt w kilku odsłonach i tłach


Bombki też powstają z biało-srebrnego kordonka 
Święta zapowiadają się na kolorowo i na biało :) 
Dziękuję Wam za każde słowo. Wszystkie niosą moc i siłę. Dziękuję.
Zaglądam na Wasze blogi, nie zawsze zostawiam komentarz, ale zawsze się zachwycam Waszymi umiejętnościami.

wtorek, 4 listopada 2014

Niedokończone

Do tej pory miałam tak, że jak coś zaczęłam to i kończyłam. Coś mi się zmieniło, pewnie po to żeby nudno nie było. Więc teraz mam tylko zaczęte rzeczy a skończonych...
nic.
Postanowiłam pokazać te początki, a czy pokażę skończone, kto wie.
 Wróciłam do koralików, będzie wisiorek
 Sznur koralikowy, jeszcze duuużo koralików do przerobienia
 ozdoby świąteczne też rozpoczęte, teoretycznie ma być to bombka
 Szal z włóczki mocherowej
Czapka dla łysola, znaczy dla mnie samej
Obejrzałam po raz kolejny "Miasto aniołów" - wniosek -  anioły mają do bani, ludzie to fajnie mają: czują wiatr, ciepło, smak, dotyk, płaczą.
Dziękuję Wam za komentarze i wsparcie jakie dostałam po ostatnim poście. Nawet nie wiecie jak ważne jest każde słowo w takiej sytuacji. Z niektórych się śmiałam, przy niektórych się wzruszałam.
Chemia jest straszna. A bardziej samopoczucie po tym zajzajerze. Fakt że będę łysa odszedł jakoś na dalszy plan. I wiem, że nie ja pierwsza i nie ostatnia, ale jak człowiek chce się zakopać w ściółkę, zasnąć i obudzić się dopiero jak będzie lepiej, to wydaje się, że jedyna jestem.
Zgodnie z dewizą Magdy  Prokopowicz "łeb do słońca" kieruję łeb w górę, pozdrawiam i dziękuję Wam, że jesteście ze mną :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...